Jak uczę się japońskiego?

Jak uczę się japońskiego w domu?

Tokio nocą I źródło: https://mymodernmet.com/masashi-wakui-tokyo-at-night/

Z czym kojarzy mi się Japonia… Z kwitnącymi wiśniami? Nie, raczej z podglądanym po raz pierwszy przez ramię brata filmem Ghost in the Shell. Z parnym, deszczowym Tokio opływającym w neony. Tajemniczymi gejszami i posiłkami jedzonymi na podłodze.

Uczę się japońskiego, bo ta kultura od zawsze mnie fascynowała. Zresztą nie tylko mnie – przepada za nią cała moja rodzina – na czele z mamą. Każdy z nas czerpie z niej coś tylko dla siebie i gdybyście spytali za co lubimy Japonię, usłyszelibyście zupełnie różne odpowiedzi.

Dlaczego o tym wspominam?

Bo nauka języka wymaga sporego zaangażowania a moja fascynacja Japonią pomaga mi zmotywować się do kolejnych lekcji. W swoim życiu zaczynałam uczyć się kilku języków – francuskiego, niemieckiego, rosyjskiego – zawsze z tym samym skutkiem. W końcu przyznałam się sama przed sobą, że moim marzeniem nigdy nie było zdjęcie pod wieżą Eiffla, z Niemcami mam same złe skojarzenia a mieszkać na wschodzie nie znaczy mówić biegle po rosyjsku, do czego starano się mnie przekonać latami w szkole.

Nauka języka nie musi być także podyktowana pobudkami praktycznymi. Właściwie najlepiej aby tak właśnie nie było, skoro praktycznie nie używam języka angielskiego, a ponoć miał mi być do życia niezbędny. Dlatego wybrałam japoński, bo jest równie nieprzydatny, co interesujący i przynoszący spore wyzwania w trakcie nauki. Sądzę, że to dobry czas na poznanie odpowiedzi na pytanie jak uczę się japońskiego. Specjalnie unikam sformułowania jak się go uczyć, bo to zabiłoby całą zabawę, a przecież nie o to w tym chodzi. Nauka języków to obcowanie z odmienną kulturą i myśleniem a tu nie ma miejsca na schematy.

3 podstawowe alfabety

Chcąc nauczyć się danego języka, jesteśmy przede wszystkim ciekawi jego wyglądu. Być może to takie pozostałości wyniesione ze szkoły, gdzie kazano się skupić na tym, by ładnie pisać i poprawnie odmieniać przez przypadki a dopiero potem rozmawiać. Z japońskim jest taki problem, że patrząc na niego po raz pierwszy nie widzisz nic. Gryzmoły i szlaczki, co prawda ładne i przemyślane, ale nie dające się rozczytać. Mnie to osobiście zachęciło, bo uznałam, że w ten sposób zdobędę kawałek ekskluzywnej i dość oryginalnej jak na ogólne standardy wiedzy.

Krótko po tym przyszło otrzeźwienie, bowiem okazało się, że japoński to nie jeden, lecz trzy alfabety. Dwa kana: hiragana i katakana liczące po 46 znaków oraz kanji z 10 000 znaków. Tak, Japończycy używają wszystkich trzech alfabetów, nie rzadko do zapisania tylko jednego słowa. Jeśli tak jak ja na początku pomyśleliście, że właśnie odkryliście najmądrzejszy naród świata, to spieszę z wyjaśnieniem, że przeciętny Japończyk nie umie odtworzyć z pamięci 10 000 znaków. Dlatego, że zwyczajnie nie jest mu to potrzebne. Najważniejsze, że umie mówić w swoim języku a kiedy trzeba, rozpozna znaki na piśmie.

Japońskie znaczki

Japońskie znaki zapisywane w zeszycie może i wyglądają efektownie, ale to żmudna, nudna i co najgorsze mało efektywna nauka. Dlatego szybko postanowiłam dać sobie spokój ze szlaczkami i skupić się na skojarzeniu wzrokowym. Zaczęłam od przyjrzenia się wszystkim trzem alfabetom i wyróżnieniu ich cech szczególnych. I tak hiragana jest zaokrąglona i łagodna, być może dlatego, że dawniej używały jej głównie kobiety. Z tego powodu początkowo nosiła nazwę onna-de czyli kobieca ręka. W przeciwieństwie do niej, znaki katakana są ostre i kanciaste i dzięki temu może trochę łatwiejsze do zapamiętania. Kanji to najbardziej skomplikowane, typowe „chińskie znaczki”, które rzeczywiście przybyły z Chin (od kan – Chiny i ji – znak). Tutaj próżno szukać schematu – kanji może i zaczynają się łagodnie, ale później dochodzą do ekstremów.

hiragana katakana kanji difference
hiragana – katakana – kanji I źródło: https://courses.nihongoshark.com/p/kana-course

Właściwie każde słowo japońskie można by zapisać z pomocą jednej z kana, jednakże z powodu istnienia wielu tak samo brzmiących słów o wielu znaczeniach, taki zapis byłby nieczytelny. Dlatego trzeba nauczyć się 92 znaków katakany i hiragany oraz chociaż niewielkiej części kanji. Teraz to zadanie nie wydaje się wcale trudne, ale to kwestia czasu, aż zaczniesz mylić „a” z „nu”. I tutaj nie ma innej rady jak ćwiczyć. Ja korzystam z tych lekcji, które jak na początek są dla mnie w zupełności wystarczające:

Czas między nauką kolejnych znaków upływa mi na oglądaniu anime. Każde świadomie wyłapane słowo cieszy, ale muszę przyznać, że generalnie japoński podany w takiej formie nie jest trudny do rozpoznania. Trochę czytasz, trochę oglądasz, odrobinę się osłuchasz – to idealny sposób na pozostanie w kontakcie z językiem. Oczywiście zanim zaczniesz się nim posługiwać…;)

Beata KopiProjekt